Niech żyją wakacje!

Za podsumowanie tego roku szkolnego niech wystarczy to:

Dziękuję swoim uczniom i ich rodzicom za owocną współpracę w tym roku szkolnym i życzę wszystkim udanych wakacji. Do zobaczenia we wrześniu!

Reklamy

Przepis na sukces

Powoli przygotowuję się do objęcia wychowawstwa w klasie 4 (obecnej 3). Jutro jedziemy razem na wycieczkę do Morynia. Byłam tam już kiedyś z inną swoją klasą. Wszystkim bardzo się podobało. Wierzę, że tak będzie i tym razem.

Poprosiłam swoich obecnych 4-klasistów o sporządzenie listy złotych porad dla uczniów, którzy we wrześniu rozpoczną przygodę w klasie 4. Oto ich wypowiedzi:

Myślę, że z taką wiedzą łatwiej będzie osiągnąć sukces. 🙂 Niby nie taki diabeł straszny jak go malują, da się przeżyć i w ogóle, niemniej klasa 4 jest przełomowa pod wieloma względami. Każdego przedmiotu uczy inny nauczyciel, każdy czego innego wymaga, na ogół dużo, pojawia się obszerny materiał do opanowania. Jeśli dziecko od razu nie wejdzie w rytm systematycznej nauki, to skutki mogą być różne. Dlatego jestem za tym, żeby przynajmniej w początkowym okresie klasy 4 rodzic wspierał dziecko w domu, kontrolował zeszyty pod kątem zadań domowych, sprawdzał rozumienie tekstów w podręcznikach z historii czy przyrody. Jak powiedziała moja koleżanka spoza branży: „Jak pomogę mu się rozbujać, to potem będzie bujał się sam”.

Oczywiście, można zrzucić całą odpowiedzialność na szkołę. Wiem jednak z doświadczenia, że przy 26-osobowej klasie często zdarzy się kogoś nie dopilnować, nie „dopieścić” tak, jakby tego oczekiwał rodzic. Natomiast rodzic ma w domu do ogarnięcia mniej liczną gawiedź. W końcu dba o dobrą przyszłość swojego dziecka, dlaczego więc miałby odmówić mu pomocy?

Zdarzyło mi się usłyszeć anegdotę o rodzicu, który nazbyt wierzył w ambicje i możliwości swojego (słabego w nauce) dziecka i uznał: „A my mu daliśmy wolną rękę”. Skutki tego były opłakane. Nie każde dziecko rzucone na głęboką wodę nauczy się pływać. Niektóre utoną. Tak było w tym przypadku.

Zachęcam więc rodziców do wspierania swoich pociech. Ja jako wychowawca też będę trzymać rękę na pulsie (zaczęłam już z nimi omawiać prezentację o tym, jak się uczyć skutecznie), przeglądając postępy dzieci z różnych przedmiotów, udzielając realnej pomocy lub „tylko” emocjonalnego wsparcia, by jak najpełniej wykorzystywały swój potencjał.

Zupa z kamienia

Klasa 3, w której od września obejmę wychowawstwo, miała w programie inscenizację inspirowaną popularną historyjką „Stone Soup”, czyli „Zupa z kamienia”. Poszperałam w necie i znalazłam jedną z wersji w formie pokazu slajdów z lektorem, a także piosenkę z montażem ze zdjęć stworzoną przez nauczyciela i jego uczniów. Obie je wykorzystałam podczas zajęć.

http://www.pixabay.com

Zaczęliśmy od burzy mózgów na temat tego, co można zrobić z kamienia/z kamieniem. Przyniosłam jeden spory z kolekcji osobistego dziecka. Padały ciekawe, pomysłowe propozycje. Na koniec zapytałam o to, czy można zrobić zupę z kamienia. Zdania były podzielone. 😉 Wątpliwości rozwiała prezentacja historyjki „Stone Soup”.

Co ciekawe, dzieci szybko wyłapały sens tej opowieści – że chodziło o współpracę, wzajemną pomoc; że pojedynczo możemy mieć niewiele, ale razem mamy dużo; że warto sobie pomagać i dzielić się z innymi tym, co mamy. Zrozumiały to także pierwszaki, którym również pokazałam tę prezentację.

Warto eksponować dzieci na takie historie z morałem i z nimi o nich rozmawiać. Dzieci rozumieją dużo więcej niż nam-dorosłym się wydaje. Pomijam fakt, że dzieci (nad)zwyczajnie lubią, gdy im się czyta.

A propos czytania, dziś odbyła się ogólnopolska akcja „Jak nie czytam, jak czytam”. Czytaliście? Jak nie, jak tak? 🙂 Powiedziałabym górnolotnie: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my czytamy”. Dobrej nocy! 🙂

 

Europejski Dzień Języków

Europejski Dzień Języków obchodzony jest rokrocznie 26 września. W naszej szkole ze względów organizacyjnych przesunięto jego realizację na przełom maja i czerwca. W tym czasie odwiedzają nas bowiem goście zza zachodniej granicy i możemy ich uraczyć bogatym programem artystycznym, który jest dla nich w pełni zrozumiały, gdyż i oni uczą się języków obcych.

Dziś od rana odbywała się projekcja „Nowej wersji Czerwonego Kapturka” w wykonaniu 7-klasistów. Taka forma prezentacji okazała się strzałem w dziesiątkę. Można ją bowiem odtwarzać dowolną ilość razy, co nie męczy aktorów i nie naraża ich na stres związany z ewentualną pomyłką czy chwilową amnezją. 😉

Z kolei moi podopieczni z klas 1 i 3 zaprezentowali „na żywo” kilka angielskich piosenek i zabaw (m.in. „A baby wants a mother„, „10 fat sausages” czy „Five Little Monkeys„). Starsi z nich okrasili swój występ popularnym teraz floss dance. Przygotowaliśmy również wystawę prac w kilkunastu europejskich językach.

Ponadto, jak co roku, w świetlicy znajdował się Eurokącik, gdzie uczniowie mogli pograć w gry w języku obcym, rozwiązać różnego rodzaju łamigłówki lub też stworzyć własne.

Nelson Mandela, były prezydent RPA, powiedział kiedyś „Mówiąc do człowieka w języku, który rozumie, trafiasz do jego głowy. Mówiąc w jego własnym języku, trafiasz do jego serca”. Tymczasem nasze panie kucharki trafiają do naszych serc przez żołądek i przygotowują na tę okoliczność europejskie menu. 🙂

Myślę, że po takim pełnym wrażeń Dniu nikt nie ma wątpliwości co do tego, że warto się uczyć języków obcych. 🙂

 

 

Dzieci listy piszą

Nowoczesne technologie sprawiają, że kaligrafia powoli odchodzi do lamusa. Władze uniwersytetu Cambridge (Anglia) zastanawiają się nad umożliwieniem studentom pisania testów na komputerach z uwagi na trudności z rozczytaniem ich odręcznego pisma. Po co więc męczymy pierwszoklasistów nauką starannego pisania? Otóż ta umiejętność jest bardzo ważna z punktu widzenia neurobiologii, rozwija bowiem mózg, inteligencję, kreatywność. Między innymi z tego powodu nie powinno się z niej rezygnować na rzecz ułatwień, jakie oferują urządzenia elektroniczne. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

W związku z rodzącą się u moich uczniów fascynacją nauką języka szwedzkiego zaproponowałam im tradycyjną korespondencję z dziećmi mojej kuzynki ze Szwecji – rówieśnikami moich podopiecznych. Wiem, że wysłany przez nas list już dotarł do adresatów. Sprawił im wiele radości. U nas zapewne też jej nie zabraknie, gdy otrzymamy odpowiedź.

Football writing frame from http://www.pinterest.com

Radość radością (pozytywne nastawienie jest bardzo ważne), ale nic tak nie motywuje, jak poczucie, że to, czego się uczymy, jest nam do czegoś w życiu potrzebne, jak możliwość wykorzystania wiedzy w praktyce. Ideałem byłaby możliwość porozmawiania z native speakerem lub osobą uczącą się języka angielskiego jako drugiego języka. Myślę, że nasze spotkanie z dziećmi kuzynki na Skype lub innym komunikatorze jest tylko kwestią czasu.

Uwielbiam relacje moich uczniów z sytuacji, w których musieli użyć języka angielskiego, np. podczas wakacji albo spaceru po mieście. To im na długo dostarcza energii do wytężonej pracy nad rozwojem umiejętności lingwistycznych. Jest to krzepiące i dla mnie, zwłaszcza po tym, jak ostatnio usłyszałam od nastolatków, że im wystarczy apka do tłumaczenia ich mowy na dowolny język obcy. 😉

 

Happy Mother’s Day!

Prawdę mówiąc, nie potrzebujemy szczególnego dnia, żeby podziękować naszym mamom za trud, jaki wiąże się z wychowywaniem nas – dzieci. Jeśli ktoś nie zrobił tego przez ostatnie 364 dni, to dziś niewątpliwie ma dobrą ku temu okazję. 🙂

Dzień Mamy obchodzony jest w naszym kraju rokrocznie 26 maja. Brytyjczycy i Amerykanie, o których najczęściej wspominam na swoich lekcjach w klasach młodszych, celebrują go w drugą niedzielę maja. Jest to więc u nich święto ruchome.

Z tej okazji moi uczniowie nauczyli się piosenki „Happy Mother’s Day!”, zapożyczonej z innego kursu języka angielskiego niż ten, z którego korzystamy na co dzień. Chodzi o kurs Sparks 2 wydawnictwa Oxford University Press. W związku ze zbliżającymi się w szkole uroczystościami z okazji Dnia Mamy i Taty zaadaptowałam tę piosenkę także na potrzeby drugiego rodzica. Płyta zawiera nagranie z wersją instrumentalną na jednej ścieżce, co umożliwia dośpiewanie wersji dla tatusiów.

W klasie tworzyliśmy portrety mam. Poniżej zamieszczam dzieło mojego 4-letniego smyka. Jednocześnie z całego serca dziękuję mojemu synkowi i mężowi, dzięki którym mogę czerpać ogromną radość z pełnienia tej najpiękniejszej z życiowych ról. :-*

What time is it?

Koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Ciekawe, kto bardziej nie może doczekać się wakacji: uczniowie czy nauczyciele? 😉

Z lekkim poślizgiem publikuję nagranie z lekcji w mojej ulubionej klasie 4b. Ćwiczyliśmy podawanie czasu. Na nagraniu powtarzamy pełne godziny. Podczas zajęć omówiliśmy też pozostałe opcje.

http://www.pixabay.com

Gdy kilka lat temu pracowałam w innej lokalnej szkole, miałam do dyspozycji zegar magnetyczny, którym mogłam manipulować na tablicy. Było to pewne udogodnienie. Wtedy też więcej dzieci korzystało z analogowych zegarków. Dziś dzieci odczytują godziny głównie z ekranów swoich smartfonów. Operują dosłownym odczytem z zegara, czyli gdy widzą 4:45, to mówią, że jest czwarta czterdzieści pięć, a nie za piętnaście czy za kwadrans piąta.

Od zabaw manipulacyjnych analogowym zegarem dzisiejsze dzieci wolą Quizlet i Quizizz, o ile w ogóle są zainteresowane opanowaniem umiejętności posługiwania się nim.

Złudzeń co do potrzeby samorozwoju i doskonalenia się moich podopiecznych pozbawili mnie wczoraj moi siódmoklasiści. Oświecili mnie, iż mój trud jako nauczyciela języka angielskiego jest daremny, gdyż mają w telefonie aplikację, która tłumaczy ich mowę na dowolnie wybrany język. Czy to jednak o to chodzi? Ja potrafiłabym prowadzić rozmowę także z rozładowaną baterią w telefonie. A oni? Cóż… Cieszę się, że uczę także inne klasy, które (wraz ze swoimi rodzicami) zdają sobie sprawę, że bez czego, jak bez czego, ale bez znajomości języków obcych będzie im trudno odnaleźć się w przyszłości, w której przyjdzie im żyć (wielokulturowość, międzynarodowe środowisko pracy, możliwość studiowania zagranicą itp.). Jak kto sobie pościele, tak się wyśpi.

 

Masters of English

Wzięliśmy dziś z klasą 4c udział w wojewódzkim konkursie języka angielskiego „Masters of English”. Tegoroczna edycja była szóstą, ale po raz pierwszy poczułam, że mam z klasą jakiekolwiek szanse.

Fot. aut.

Formuła tego konkursu jest bardzo przyjazna uczniom. Każda klasa umawia się z organizatorem na inną godzinę. W tym czasie cała grupa walczy o jak najwyższy wspólny wynik. Podczas wykonywania zadań uczestnicy mogą sobie pomagać, w niektórych – pod warunkiem, że ukończyli i oddali własną część. Były zadania, w których trzeba było uzgodnić wersję w kilkuosobowych grupach. Krótko mówiąc, było dużo okazji do współpracy, a przez to do integracji zespołu. Z uwagi na taki charakter i formę tego konkursu atmosfera była bardzo przyjemna.

Dzieci opuściły szczeciński Pałac Młodzieży z uśmiechem na ustach. Miały wrażenie przede wszystkim dobrej zabawy, co z pewnością zmotywuje je do dalszej pracy nad rozwojem umiejętności językowych. Właśnie dlatego, że było miło i że mogły się wzajemnie wspierać.

I ja jako nauczyciel wyszłam z tego konkursu bardzo zmotywowana i zainspirowana. Niektóre pomysły chętnie wykorzystam w codziennej pracy. Mam wrażenie, że w skali makro za bardzo wdrażamy dzieci do rywalizacji (nawet w formie grywalizacji), czyniąc je wskutek tego uczestnikami swoistego wyścigu szczurów. Ten konkurs udowadnia, że można podejść do tematu inaczej – przesuwając środek ciężkości z sukcesu jednostki na sukces całej grupy osiągany wspólnymi siłami.

Fot. aut.

Ostateczny ranking klas zostanie ujawniony po długim weekendzie. Tymczasem – co również jest sympatycznym gestem ze strony organizatora – klasa otrzymała dyplom uczestnictwa. Bez względu na osiągnięty wynik wygraliśmy przez sam udział w tym konkursie dużo więcej niż znajduje się w puli nagród.

The Royal Wedding

O czymże innym mogłabym dziś rozmawiać ze swoimi uczniami, jeśli nie o ślubie księcia Harry’ego i Meghan Markle? 🙂 Obejrzeliśmy relację BBC, omówiliśmy okolicznościowe słownictwo i wymieniliśmy spostrzeżenia. Niektóre wątki skwitowaliśmy trafnym skądinąd stwierdzeniem: „To nie nasza sprawa”. Bez wątpienia było to piękne widowisko. Przy okazji pojawiły się propozycje zorganizowania wycieczki do Anglii. Jeśli o mnie chodzi, to ja zawsze i chętnie. 🙂

Życzymy Państwu Młodym wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! 🙂

Rys. Amelia R.

I cóż, że ze Szwecji

Rok temu przy okazji omawiania lektury „Dzieci z Bullerbyn” pokazałam uczniom (obecnej klasy 4b) m.in. notatki poczynione podczas wizyty w Szwecji. Zwykle, gdy jestem zagranicą, staram się podłapać kilka przydatnych zwrotów grzecznościowych. To zawsze robi dobre wrażenie na tubylcach. Łatwiej tym wzbudzić ich sympatię. Jest to też przejaw szacunku wobec nich. Znajomość języków obcych pozwala nam czuć się obywatelami świata i z tego powodu jest nie do przecenienia.

Moim uczniom tak się ta lekcja języka szwedzkiego spodobała, że przypomniawszy ją sobie ostatnio poprosili mnie o odświeżenie im podanych wówczas słówek i wyrażeń. Zachęciło mnie to do przeszukania zasobów Internetu pod kątem lekcji szwedzkiego dla początkujących. Wygląda na to, że uda mi się połączyć przyjemne z pożytecznym, gdyż znalazłam „Szwedzki w 3 minuty”, gdzie lektorka objaśnia użycie różnych zwrotów po angielsku. Ponadto z jej strony można pobrać dodatkowe materiały oraz darmową aplikację do nauki jej ojczystego języka.

W związku z tym przyszedł mi do głowy pomysł, że przez kolejny rok szkolny będziemy się spotykać na dodatkowych zajęciach, podczas których będziemy się wspólnie uczyć podstaw języka szwedzkiego. W nagrodę zaś w maju lub czerwcu kolejnego roku kalendarzowego wybierzemy się w rejs do Szwecji. Promy ze Świnoujścia czy Trelleborga do Ystad i Malmö kursują regularnie.

Polecam Wam obejrzenie krótkiego video na YT, z którego (po angielsku) dowiecie się, co robić, co jeść, co ubrać, a czego nie podczas pobytu w omawianym skandynawskim kraju. Miałam bardzo podobne spostrzeżenia podczas swojego tam pobytu.