Niech żyje bal!

W naszej szkole odbył się dziś bal karnawałowy. „Niech Pani o tym napisze na blogu” – poprosiły dzieci. Zatem piszę, bo domyślam się, na opis którego momentu balu tutaj liczą. 🙂

Od kilku lat takie zabawy taneczne w naszej placówce organizuje zewnętrzna firma. Odbywa się to w formie przedstawienia teatralnego, w przebieg którego angażowana jest widownia. Jak dla mnie, proporcje między przedstawieniem a tańcem były mocno zaburzone, biorąc pod uwagę faktyczny charakter imprezy. Dzieci od rana nie mogą się doczekać chwili, kiedy założą kostium i popląsają w nim na balu, tymczasem pierwsze pół godziny (z 90 minut ogółem) oglądały średnio ciekawe przedstawienie. Potem krótkie pląsy były przeplatane konkursami. W jednym z nich zwyciężył nasz Przemek, który wykazał się nie lada zręcznością.

Zupełnie nieoczekiwanie ogromną radość sprawił dzieciom wodzirej, który spośród licznej grupy dorosłych wybrał właśnie mnie i zaprosił na środek do zabawy. Zabawę mieli z tego chyba wszyscy oprócz mnie. Zrobiono ze mnie… bałwana. Dostałam maskę, kapelusz, szalik i miotłę, po czym rozległa się muzyka, ekipa śpiewała piosenkę, w refrenie przyłączały się dzieci, które wskazywały na mnie palcem i wołały: „Bałwan, bałwan!”. Wodzirej poprosił, żebym nie brała tego nazbyt do siebie, a ja podsunęłam głowę do jego mikrofonu i powiedziałam pół żartem, pół serio: „W poniedziałek kartkówka!” 😉

Dopiero poniewczasie dowiedziałam się, że ów pan musiał mnie wziąć za rodzica, bo po zeszłorocznych żartach z naszym udziałem i poniekąd naszym kosztem dyrekcja uprzejmie poprosiła o wybieranie do owych zabaw osób spoza grona pedagogicznego. Trudno się nie zgodzić z tym, że to z poczuciem humoru nie ma nic wspólnego, a wręcz obniża nasz autorytet w oczach dzieci i rodziców. Ten bałwan to ponoć „pół biedy” w porównaniu z zeszłorocznym reniferem. Sporo rodziców uwiecznia nasz wizerunek w takich niekomfortowych dla nas okolicznościach i potem mają ubaw z nauczycielek, które robią z siebie pajaca ku uciesze zgromadzonych. Na poniedziałkowej radzie pedagogicznej przedstawimy gronu alternatywne rozwiązanie. Myślimy, że i dzieciom się ono spodoba, gdyż oferta składa się z dyskoteki z karaoke.

Robiłam dobrą minę do złej gry
Robiłam dobrą minę do złej gry. Fotka dzięki uprzejmości Pani Anety Wiatrak
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s