Zabawa w lekarza

Temat bardzo na czasie – na zajęcia przychodzi zaledwie połowa klasy. Jedna z uczennic przyniosła wczoraj pożyczony od młodszej siostry zestaw „Małego doktora”. To dało jej przywilej pełnienia w zabawie roli lekarza jako pierwszej. Potem oraz w czasie przerw rolę tę mogły odgrywać także inne chętne dzieci. Był gabinet z kozetką, na której chory rozbierał się tylko z mundurka. Każdy miał mierzoną temperaturę i puls oraz był osłuchiwany stetoskopem. Nie brakowało recept, skierowań na dodatkowe badania u specjalisty i dyplomów dla dzielnego pacjenta, rysowanych naprędce. W poczekalni czekali chorzy, a każdy z jakimś ciekawym schorzeniem. Gdy zrobiło się głośno, ostatnia z pacjentek w kolejce wstała i przywołała towarzystwo do porządku, informując o uciążliwości hałasu przy doskwierającym jej zapaleniu obu uszu. 🙂 Najbardziej rozbawiły mnie dziewczynki, które nagle wstały i zaczęły oddalać się od „gabinetu”. Na pytanie, dokąd idą, odpowiedziały zgodnie: „Do automatu z wodą”. 🙂 Wyjęły napoje z plecaków i wróciły do poczekalni. W miarę upływu czasu akcja się rozkręcała. W pewnym momencie z potrzeby chwili zostałam mianowana technikiem rtg, bo „pani doktor” wystawiła sporo skierowań na to właśnie badanie. 🙂

Jestem pod ogromnym wrażeniem bujnej wyobraźni swoich podopiecznych. Zauważyłam, że często bawią się w zabawy tematyczne i każdorazowo wymyślają ad hoc bardzo ciekawą fabułę. Raz, podczas wycieczki zauważyłam, że jeden z chłopców biega z ręką i rękawem wciągniętym w bluzę. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałam, dlaczego: „Bo my się bawimy i ja jestem dziadkiem, który stracił rękę w pożarze.” Na tej samej wycieczce dzieci weszły do łódki leżącej na trawie i bawiły się w rejs. Uczennica, która udawała przewodnika, była w tej roli niesamowita i bardzo wiarygodna. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że dzieci potrafią bawić się całą grupą, nie wyrzucając nikogo poza nawias. Warto „tracić” szkolny czas na zabawy, szczególnie te integrujące zespół klasowy. Im lepiej dzieci się znają, tym mniej sobie dokuczają. Są też wobec siebie bardziej życzliwe, chętniej sobie pomagają.

Ciekawe, czy po powrocie ze szkoły na pytanie rodziców o to, co dziś robiły, odpowiadały: „Nic, bawiliśmy się”? 🙂

Pani doktor Julia w akcji
Pani doktor Julia w akcji
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s