Wiosenny wianek i nie lada wyzwanie

Wspólnymi siłami zrobiliśmy wiosenny wianek na drzwi naszej sali. Było to nasze drugie podejście do tematu, bo za pierwszym razem efekt nie był satysfakcjonujący. Gdy przygotowałam gotowe do wycięcia kwiatki, poszło dużo sprawniej. Zamieniłam też wianek z białego na zielony, dzięki czemu nie widać prześwitów. Motylki i pszczółki znalazłam na stronie freepik.com a kwiatki na www.roomtogrow.tv

wianek 20160427_143247 wianek 20160427_143258

Zrobiłam wczoraj na wuefie ćwiczenie, które podpatrzyłam u instruktorów Frajdy. Poprosiłam klasę o podzielenie się na dwie równoliczne grupy i ustawienie na dwóch końcach ławeczki. Wszyscy na nią weszli i mieli się ze sobą minąć tak, żeby nikt nie spadł. Mimo iż cały czas ktoś lądował na podłodze, determinacja była ogromna. Dla urozmaicenia i podniesienia poziomu koncentracji zaproponowałam, że kolejna runda będzie „na odpadanki”. Zauważyłam, że na drugi brzeg przechodzi niemal w całości tylko jedna drużyna. Na jej czele stał dość postawny chłopiec, który niczym taran torował drogę reszcie swojej grupy. Żeby „wymusić” na drużynach modyfikację działań i sposobu mijania, zapowiedziałam, że dam całej klasie szóstki, jeśli uda im się osiągnąć cel. Niestety, nie udało się, ale pozostał niedosyt. Na dzisiejszych zajęciach podjęliśmy kolejną próbę. Poprosiłam jednak wszystkie postawne osoby o ustawienie się na końcu kolejki dla zwiększenia szansy na sukces. Wszyscy oprócz „tarana” zastosowali się do mojej sugestii. Ten jeden chłopiec za wszelką cenę chciał być pierwszy. Nie chcieliśmy się na to zgodzić, bo wszystkim nam zależało na osiągnięciu celu. Chłopiec nie ulegał naszym namowom, a my cierpliwie czekaliśmy. Czas zajęć dobiegł końca (trwało to ok. 15 minut), poprosiłam o odłożenie przyrządów na miejsce. Dzieci były bardzo zawiedzione, a uczeń poszedł od razu do szatni przy sali. Na zbiórce wyjaśniłam dzieciom, że czas oczekiwania na zmianę decyzji chłopca nie był czasem straconym. I on, i my czegoś się nauczyliśmy, np. cierpliwości i tego, że nie zawsze warto stawiać własne widzimisię nad dobro całej grupy. Ponieważ dzieci to zrozumiały, postanowiłam i tak postawić im obiecane oceny. Dzięki temu zeszło z nich towarzyszące im napięcie. Widziałam, że bardzo im zależało na wykonaniu zadania. Doceniałam ich determinację i chęć osiągnięcia sukcesu. Dla mnie to tylko oceny, dla nich – coś dużo ważniejszego.

Ciekawe, czy na kolejnej lekcji wuefu zechcą ponownie podjąć wyzwanie i czy uda im się osiągnąć cel. I czy ten chłopiec znów zechce im w tym przeszkodzić, czy może też się dziś czegoś nauczył…

PS. Na kolejnej lekcji dzieci zaśpiewały temu chłopcu piosenkę „Dobrze, że jesteś”. Byłam urzeczona. 🙂 I jak tu nie kochać swojej klasy i pracy? 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s