Kajtkowe przygody

Jak można się było tego spodziewać, frekwencja po Komunii była zatrważająco niska. W klasach brakowało połowy uczniów.

Z powodu mojej choroby, która na tydzień wykluczyła mnie z życia zawodowego, z opóźnieniem zaczęliśmy omawiać lekturę „Kajtkowe przygody”. Na początek wypełniliśmy metryczkę i na podstawie zgromadzonego słownictwa samodzielnie redagowaliśmy opis bociana. Sprawdziłam prace dzieci w tzw. międzyczasie i zauważyłam, że niektórym nie przeszkadzał ani plan, ani ustalony słowniczek. 🙂 Na ogół jednak ta forma wypowiedzi nie sprawiała uczniom kłopotu.

Poprawki w zeszytach naniosłam ołówkiem, aby dać dzieciom szansę samodzielnie skorygować błędy, a moje „mądrości” wymazać.

Wrażenia po przeczytaniu lektury były niemal jednogłośnie negatywne. Jako powód dzieci na ogół wskazywały trudne słownictwo (ciekawe, co powiedzą w starszych klasach np. o „Krzyżakach” czy „Panu Tadeuszu” 🙂 ) i mało ciekawą fabułę. Krótko mówiąc, uznały lekturę za wyjątkowo nudną. Wysnułam hipotezę, że być może jest ona ciekawsza dla dzieci mieszkających na wsi, szczególnie w gospodarstwach rolnych (czekam w tej kwestii na odpowiedź koleżanki, która uczy w wiejskiej szkole). Bliższa koszula ciału, jak to się mówi.

Zagadnienia poruszone w tej książce odnoszą się do zamierzchłych z perspektywy dzieci czasów. Może dlatego to dla nich taka abstrakcja? Nie mają pojęcia o kiszeniu kapusty czy międleniu lnu, więc czytają, ale tak naprawdę nie wiedzą o czym. Mimo wszystko uważam, że warto czytać takie utwory, choćby po to, aby zorientować się, jak bogaty jest nasz język i jak zmieniał się na przestrzeni dziejów; jak dawniej żyli ludzie, jakie mieli obowiązki i rozrywki. Współczesnym dzieciom trudno uwierzyć, że istniał świat bez dostępu do nowoczesnych technologii, z których one na co dzień korzystają. Jest to też znakomita okazja do rozmów z najstarszymi członkami rodziny, którzy takie czasy pamiętają. I do tego gorąco zachęcam.

Jutro naszym zmaganiom z lekturą będzie się przyglądać pani praktykantka. Podczas zajęć obserwowanych dzieci zawsze stają na wysokości zadania: są superaktywne, grzeczne, a wypowiadają się tak, jakby grały w przedstawieniu. 🙂 Można boki zrywać. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s