This is wrong

Koniec pierwszego semestru zbliża się wielkimi krokami. Sezon na „Czy mogę poprawić ocenę?” uważam oficjalnie za otwarty. 🙂

Długo się zastanawiałam, czy poruszyć tu ten temat, ale ponieważ spotkało mnie to po raz kolejny, uznałam – ze względu na zasięg tego bloga – że jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce, by napiętnować złe praktyki. Stąd też tytuł wpisu (w wolnym tłumaczeniu) „Tak się nie robi”, „To nie w porządku„.

Uważam się za dobrego nauczyciela i taki też mam odbiór w lokalnym środowisku. O ile uczeń jest chętny do współpracy i wykazuje choć minimalne zainteresowanie nauczanym przeze mnie przedmiotem, potrafię mu pomóc w osiągnięciu sukcesu na miarę jego możliwości. Mam wśród swoich podopiecznych takich, którzy bez pomocy z zewnątrz otrzymują wysokie noty i zdobywają kolejne stopnie wtajemniczenia. Mam też takich, którzy z pomocą osób trzecich – o, zgrozo, wykonujących ten sam zawód, co ja – próbują mnie oszukać, że znają angielski na przyzwoitym poziomie. Uważam to za brak etyki zawodowej, kiedy inny nauczyciel udostępnia uczniom testy, z których  korzystam w szkole (a dzieci jeszcze się tym chwalą… <facepalm>). Co ciekawe i przerażające zarazem, etyki zawodu nauczyciela nie ma w programie studiów licencjackich z języka obcego (piszę o tym z doświadczenia). Jest natomiast uwzględniona w toku magisterskich studiów pedagogicznych. Tak czy siak, zawód nauczyciela wymaga określonej postawy moralnej, która zdecydowanie wyklucza oszustwo.

Mimo iż powtarzam uczniom, że uczą się dla życia, a nie dla ocen, okazuje się, że nagle stały się one niezwykle ważne. Za kogo trzeba się lub mnie uważać, żeby sądzić, że nie zauważę nic dziwnego w tym, że uczeń w klasie wykazuje się wiedzą najwyżej na 3, a sprawdziany pisze bezbłędnie na 5 lub nawet 6? Najbardziej współczuję niczego nieświadomym rodzicom, którzy to oszustwo finansują. Kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później ujrzy światło dzienne. O ile uczeń nie zacznie pracować, to wyłoży się na egzaminie 8-klasisty. Albo zapomni języka w gębie w sytuacji życiowej wymagającej użycia języka obcego. Wtedy to dopiero będzie zaskoczenie dla wszystkich, bo przecież dotąd były same piątki i szóstki, a tu nagle ani be, ani me. Można oszukać każdego… z wyjątkiem siebie.

W tych okolicznościach przyrody pomysł utworzenia w szkołach komisji ds. etyki zawodowej nie do końca uważam za chybiony. Przydałoby się niektórych „rzemieślników” usunąć z zawodu lub przynajmniej porządnie utrzeć im nosa. Ciekawe też, jak zachowałby się dyrektor na wieść, że jego pracownik dopuszcza się takich przewinień. Albo rodzice – że sponsorują kogoś, kto zamiast rozwijać ich dziecko językowo, uczy je tylko poprawnie wypełniać luki w teście. Oczywiście, są to rozwiązania doraźne. Systemowo powinniśmy brać przykład z Finów, u których nauczycielem nie zostaje byle kto (bez urazy). Tam nie jest tak łatwo dostać się na studia pedagogiczne, ani je ukończyć. Dzięki temu do zawodu trafiają wyłącznie jednostki gruntownie do pełnienia swojej odpowiedzialnej roli przygotowane.

Nie każdy ma predyspozycje do bycia nauczycielem. Im prędzej to sobie uświadomi, tym więcej niewinnych umysłów ocali. 😉 Wróbla… na plewy? Misia… na sztuczny miód? No sorry, ale to nie tędy droga.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.